W weekend testowałem dwie rzeczy - nieznany film ORWO z wielkiej puszki od Arka Srebnika oraz
złożony kilka dni wcześniej wywoływacz negatywowy D-23. Ten ostatni jest
o tyle sympatyczny, że zawiera tylko dwa składniki, których ci u nas
dostatek dzięki darom od Sławomira Fiebiga.
Sugerując się komentarzami uznałem, że tajemniczy film to
niskoczuły ORWO przeznaczony do robienia reprodukcji. Część taśmy
naświetliłem więc na 25 ASA, resztę na 12 ASA. Aparat to stary Nikon FE z
Nikkorem 1,4/50 i 2,8/25 mm oraz dwukrotnym żółtym filtrem. Mocne
światło umożliwiało zdjęcia z ręki przy silnie otwartej przysłonie.
Naświetlony negatyw wymoczyłem przez 9,5 minuty w temperaturze około 23
stroni Celsjusza - z ręką na sercu przyznaję, że wcześniej temperatury
nie sprawdzałem.
Po obejrzeniu filmu zobaczyłem, że przy perforacji jest napis ORWO
NP7, co odpowiada kinematograficznej wersji starego negatywu ORWO NP27 o
czułości nominalnej 400 ASA. Tak więc trochę to wszystko
prześwietliłem, jednak mocno wyrównawcze działanie starej receptury D-23
sprawiło, że cienie wyszły ze wszystkimi szczegółami; światła zresztą
też.Następne próby przeprowadzić będzie trzeba dla wyższej czułości - 200 oraz 100 ASA.
 |
| Nikkor 2,8/24 mm z żółtym filtrem. f = 2,8, t = 1/60 s. Czułość 25 ASA. |
 |
| Nikkor 1,4/50 mm z filtrem żółtym. 12 ASA, f = 2,0, t = 1/125 s. |